TOP 4 najbardziej zadłużonych branż w Polsce. Transport w czołówce

TOP 4 najbardziej zadłużonych branż w Polsce. Transport w czołówce

Lato to dla wielu firm okres wzmożonej aktywności. Budownictwo realizuje najwięcej inwestycji, rolnictwo rozpoczyna żniwa, transport obsługuje więcej zleceń, a przemysł szykuje się do kolejnych cykli produkcyjnych. Logika podpowiada, że więcej zamówień powinno poprawiać kondycję finansową firm. W praktyce nie zawsze tak się dzieje. Do niechlubnych liderów zadłużenia należy m.in. sektor transportu.

Najnowsze dane Krajowego Rejestru Długów pokazują, że sezonowe ożywienie nie gwarantuje poprawy płynności. W części branż zadłużenie nadal rośnie, mimo większej aktywności gospodarczej. Dlaczego jedne firmy potrafią wykorzystać sezon do odbudowy finansów, a inne wpadają w spiralę zatorów płatniczych?

Budownictwo – więcej inwestycji, niska płynność

Budownictwo od lat należy do najbardziej zadłużonych sektorów gospodarki. Według KRD zaległe zobowiązania firm budowlanych sięgają 1,85 mld zł, a z terminowym regulowaniem płatności problem ma ponad 45,6 tys. przedsiębiorstw. Skalę zjawiska dobrze pokazuje krajowy rekordzista zadłużenia – firma budowlana z Małopolski, która zalega innej firmie z tej samej branży niemal 18,5 mln zł. Tegoroczne ożywienie sezonowe nie przyniosło oczekiwanej poprawy, bo w branży, gdzie rozliczenia odbywają się wieloetapowo, opóźnienie jednej płatności szybko przenosi się na kolejnych uczestników inwestycji.

– Większa liczba realizowanych kontraktów nie musi oznaczać lepszej płynności, jeśli firma sama słabo egzekwuje należności od swoich kontrahentów. Jeden nieodzyskany w porę dług potrafi pociągnąć za sobą kolejne, uruchamiając efekt kuli śniegowej w całym łańcuchu podwykonawców. Problem w tym, że wiele firm budowlanych wciąż nie ma wypracowanych procedur ściągania zaległych płatności, choć rynek oferuje dziś konkretne rozwiązania, które mogłyby im w tym pomóc – mówi Michał Kik, ekspert firmy On The Go.

Transport – dużo zleceń, coraz większe długi

Także branża transportowa wchodzi w okres zwiększonej aktywności, i w tym wypadku również nie przekłada się to na jej lepszą kondycję finansową. Łączne zadłużenie sektora przekracza 1,66 mld zł. Choć liczba zadłużonych firm pozostaje stabilna, rośnie wartość zobowiązań przypadających na jednego przedsiębiorcę – ciążą na nim głównie koszty leasingu, paliwa i ubezpieczeń, dodatkowo podbite 40-procentową podwyżką stawek e-Toll. Skalę problemu obrazuje ubiegłoroczna liczba 673 postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych w tym sektorze.

– Transport to branża, w której gotówka krąży wolniej niż pojazdy. Koszty paliwa, leasingu czy wynagrodzeń pojawiają się natychmiast, natomiast zapłata za wykonany transport często dopiero po kilkudziesięciu dniach. Im większa liczba realizowanych zleceń, tym większe znaczenie ma bieżąca kontrola należności i automatyzacja procesów monitorowania płatności. W sezonie, gdy każda firma transportowa biegnie operacyjnie – wystawia faktury i od razu realizuje kolejne zlecenia – na ręczne pilnowanie płatności zwyczajnie brakuje czasu – podkreśla Piotr Maciągowski, ekspert On The Go.

To właśnie dlatego firmy, które potrafią szybko identyfikować ryzykownych kontrahentów, znacznie lepiej wykorzystują okres wzmożonego popytu.

Produkcja nie zawsze przekłada się na gotówkę

Firmy przemysłowe mają już około 1,35 mld zł zaległych zobowiązań. Mimo niewielkiego spadku liczby zadłużonych podmiotów, wartość ich długów wzrosła rok do roku o około 80 mln zł. Najmocniej problem uderza w producentów elementów metalowych – ich głównym odbiorcą jest budownictwo, a na ich barkach ciąży już jedna piąta całego długu przemysłu. To pokazuje, jak zatory płatnicze przenoszą się między sektorami niczym domino.

– W przemyśle wzrost sprzedaży często oznacza jednocześnie wzrost zapotrzebowania na kapitał obrotowy. Najpierw trzeba sfinansować zakup surowców, energii i produkcję, a dopiero później otrzymuje się zapłatę od odbiorcy. Dlatego skuteczne zarządzanie należnościami zaczyna się od oceny ryzyka kontrahentów i odpowiedniego planowania procesu, a nie od samej windykacji. W praktyce oznacza to, że firmy produkcyjne potrzebują narzędzi, które monitorują należności równolegle z bieżącą produkcją – ocenia Michał Kik.

Rolnictwo i przemysł przetwórczy

Lato to oczywiście najintensywniejszy okres dla rolnictwa i przetwórstwa spożywczego, jednak i tu sezonowość nie gwarantuje poprawy finansów. Łączne zadłużenie sektora wynosi dziś już blisko 800 mln zł, a w ciągu roku wzrosło o ponad 35 mln zł. Największy udział w tym długu ma handel hurtowy i detaliczny – odpowiada za niemal połowę wszystkich zaległości branży. Problemy obejmują cały łańcuch dostaw – od producentów rolnych, przez przetwórców, aż po sklepy.

Choć każda z opisanych branż funkcjonuje w innych realiach, wszystkie łączy jedna zależność – sezonowy wzrost aktywności nie gwarantuje poprawy płynności finansowej. O tym, czy dodatkowe zlecenia staną się szansą na rozwój, czy źródłem kolejnych problemów, coraz częściej decyduje sposób zarządzania należnościami.

Monitorowanie ryzyka kontrahentów, szybkie wykrywanie pierwszych oznak opóźnień oraz automatyzacja procesów pozwalają ograniczyć skutki zatorów płatniczych, zanim przerodzą się one w kosztowne postępowania windykacyjne. Dlatego nawet w tej samej branży i przy podobnych warunkach rynkowych, jedne firmy potrafią utrzymać stabilną płynność, podczas gdy inne systematycznie powiększają swoje zadłużenie.

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TRUCK Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!