Bądź na bieżąco – informator branżowy
Zapisz się na newsletter TRUCK Biznes i otrzymuj najnowsze informacje z branży oraz premierowe, bezpłatne e-wydania czasopisma TRUCK Biznes.

Ktoś przekracza prędkość samochodem należącym do innej osoby lub firmy. Fotoradar rejestruje wykroczenie, ale kierowca nie podpisuje wymaganego oświadczenia. Zgodnie z planowanymi przepisami właściciel pojazdu może wówczas zapłacić od 1500 do nawet 7500 zł – także wtedy, gdy potrafi wskazać, kto rzeczywiście siedział za kierownicą.
Takie rozwiązanie znalazło się w przygotowanym przez rząd projekcie zmian w Prawie o ruchu drogowym, oznaczonym numerem UD263. Nowe przepisy mają usprawnić egzekwowanie kar za wykroczenia rejestrowane przez fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości. Budzą jednak poważne wątpliwości dotyczące odpowiedzialności właścicieli pojazdów.
Stanowisko TLP
Związek Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” (TLP), zrzeszający największe firmy transportowe i logistyczne oraz reprezentujący interesy polskiego transportu drogowego, przekazał Ministerstwu Infrastruktury oficjalne stanowisko w tej sprawie i domaga się zmiany projektu.
TLP alarmuje, że proponowany system może prowadzić do prostej sytuacji: kierowca łamie przepisy, państwo wystawia rachunek właścicielowi pojazdu, a następnie każe mu samodzielnie dochodzić pieniędzy od sprawcy.
Firma wie, kto prowadził, ale i tak może zapłacić
Zgodnie z projektem właściciel pojazdu będzie musiał przekazać oświadczenie kierowcy o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu. Jeżeli nie dostarczy tego dokumentu w wymaganym terminie, może zostać obciążony opłatą administracyjną w wysokości od 1500 do 7500 zł. Problem w tym, że właściciel samochodu nie może zmusić kierowcy do podpisania takiego oświadczenia.
Może wskazać osobę prowadzącą pojazd i przedstawić potwierdzające to dokumenty. W firmach transportowych mogą to być dane z tachografu cyfrowego, karty kierowcy albo ewidencji użytkowania samochodu. Według TLP projekt nie gwarantuje jednak, że takie dowody wystarczą do uniknięcia kary.

– Przewoźnik może dokładnie wskazać, kto prowadził pojazd, i przedstawić twarde dowody. Nie ma jednak prawnych możliwości zmuszenia kierowcy do podpisania wymaganego oświadczenia. Mimo to właśnie firma może zostać obciążona karą – mówi Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”. Jak podkreśla, w proponowanym systemie ważniejsze od ustalenia, kto faktycznie kierował samochodem, może okazać się uzyskanie podpisu tej osoby.
– Pod względem praw procesowych wracamy do zamierzchłej przeszłości, gdy nie liczyły się ustalenia faktyczne, a tzw. koroną dowodów było przyznanie się do czynu samego sprawcy – dodaje Maciej Wroński.
To nie jest problem tylko firm transportowych
Nowe zasady mogą mieć znaczenie wszędzie tam, gdzie samochodem kieruje ktoś inny niż jego właściciel – na przykład pracownik korzystający z auta służbowego albo użytkownik pojazdu należącego do firmy leasingowej lub wypożyczalni.
Szczególnie mocno skutki nowych przepisów mogą jednak odczuć przewoźnicy. Polskie firmy transportowe dysponują łącznie flotą ponad 700 tys. pojazdów, które każdego dnia powierzają zatrudnionym kierowcom.
Kierowca wykonujący przewóz międzynarodowy może być w trasie, na urlopie lub zwolnieniu lekarskim. Może też nie pracować już w firmie, gdy ta otrzyma zawiadomienie o wykroczeniu. Uzyskanie jego podpisu w wyznaczonym terminie może być więc bardzo trudne albo niemożliwe.
Projekt nie uwzględnia również takich sytuacji jak błąd pomiaru, sklonowane tablice rejestracyjne czy nieprawidłowe przypisanie wykroczenia do konkretnego pojazdu.
Bez decyzji, ale od razu z egzekucją
TLP zwraca uwagę, że Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie będzie musiał wydawać formalnej decyzji o nałożeniu opłaty. Obowiązek zapłaty ma powstawać z mocy prawa.
Właściciel pojazdu otrzyma upomnienie, a następnym krokiem może być już wszczęcie egzekucji. Nie dostanie wcześniej decyzji zawierającej ocenę dowodów, uzasadnienie i jasną informację o możliwości odwołania.
O swoje prawa będzie mógł walczyć zasadniczo dopiero po rozpoczęciu egzekucji, ponosząc związane z tym ryzyko i dodatkowe koszty. Zdaniem TLP takie rozwiązanie może naruszać prawo do sądu i rzetelnej procedury.

Jak przewoźnik ma odzyskać pieniądze
Jeżeli opłatę zapłaci firma transportowa, nie będzie mogła automatycznie potrącić jej z wynagrodzenia kierowcy, który przekroczył prędkość. Aby odzyskać pieniądze, przewoźnik będzie musiał wykazać winę pracownika, wysokość poniesionej szkody oraz związek pomiędzy zachowaniem kierowcy a stratą firmy. Bez zgody pracownika sprawa może trafić do sądu pracy.
Państwo otrzyma więc prosty sposób pobrania pieniędzy od właściciela pojazdu, a na przedsiębiorcę zostaną przeniesione koszty i ryzyko dochodzenia należności od rzeczywistego sprawcy.
Ponad 809 mln zł dodatkowych wpływów
Rządowa Ocena Skutków Regulacji zakłada, że w latach 2028–2037 nowe przepisy przyniosą 543,8 mln zł dodatkowych wpływów z mandatów oraz 265,5 mln zł z opłat administracyjnych. Łącznie to ponad 809 mln zł. Nie oszacowano jednak, jaka część tych obciążeń przypadnie na gospodarstwa domowe, małe i średnie firmy, duże przedsiębiorstwa, firmy leasingowe oraz użytkowników pojazdów zagranicznych.
Nie policzono też pełnych kosztów, które poniosą przedsiębiorcy – między innymi kosztów dostosowania systemów informatycznych, wykonywania nowych obowiązków, wyjaśniania błędów, postępowań egzekucyjnych i sporów sądowych.
TLP zwraca uwagę, że projekt dokładnie pokazuje, ile pieniędzy ma wpłynąć do publicznych funduszy, ale nie odpowiada na pytanie, ile nowy system będzie kosztował obywateli i przedsiębiorców ani czy rzeczywiście poprawi bezpieczeństwo na drogach.
Ciężarówka może trafić na parking do czasu zapłaty
Poważne obawy przewoźników budzi również możliwość usuwania pojazdów z drogi i zatrzymywania ich na płatnych parkingach do czasu zapłacenia mandatu lub opłaty administracyjnej.
W przypadku ciężarówki oznacza to nie tylko wyłączenie jednego pojazdu z pracy. Zatrzymanie transportu może spowodować opóźnienie dostawy, naliczenie kar umownych, a nawet przerwanie zaopatrzenia zakładu produkcyjnego. Straty poniesie nie tylko przewoźnik, lecz także jego kontrahenci i odbiorcy towaru.
– Nie ma z naszej strony zgody na proponowany „areszt” dla pojazdów. Tego typu działania powinny być stosowane wyłącznie w sytuacji, gdy dochodzenie nałożonych sankcji jest niemożliwe lub utrudnione – podkreśla Maciej Wroński.
Zdaniem prezesa TLP takie rozwiązanie może być uzasadnione na przykład wobec pojazdów zarejestrowanych w państwach, z którymi Polska nie ma umów pozwalających skutecznie egzekwować kary. Nie ma jednak powodu, aby zatrzymywać ciężarówkę należącą do polskiej firmy, której siedziba i majątek są znane.
TLP domaga się zmiany projektu
Transport i Logistyka Polska przedstawiło Ministerstwu Infrastruktury konkretne propozycje zmian. TLP domaga się, aby:
● właściciel pojazdu mógł przedstawiać wszystkie wiarygodne dowody wskazujące rzeczywistego sprawcę, w tym dane z tachografu i karty kierowcy;
● GITD wydawał formalną i uzasadnioną decyzję o nałożeniu opłaty;
● obowiązek udowodnienia odpowiedzialności spoczywał na organie, a nie na właścicielu samochodu;
● właściciel mógł odwołać się przed rozpoczęciem egzekucji;
● wykonanie kary mogło zostać wstrzymane do czasu rozpatrzenia odwołania;
● zatrzymywanie pojazdów było ograniczone do przypadków, w których rzeczywiście istnieje ryzyko, że należności nie uda się wyegzekwować w zwykłym trybie.
TLP podkreśla, że popiera działania zwiększające bezpieczeństwo na drogach i skuteczność ścigania wykroczeń. Kara powinna jednak dotykać przede wszystkim kierowcy, który złamał przepisy, a nie właściciela pojazdu, od którego najłatwiej pobrać pieniądze.
Związek deklaruje gotowość do rozmów z Ministerstwem Infrastruktury i dalszej pracy nad rozwiązaniami, które pozwolą skutecznie karać sprawców wykroczeń, a jednocześnie zapewnią obywatelom i przedsiębiorcom prawo do przedstawienia dowodów oraz obrony przed niesłusznie nałożoną karą.
Tutaj znajdziesz stanowisko TLP
Autor: Beata Gorczyca, TLP
Przewoźnicy z Serbii, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry oraz Macedonii Północnej zapowiadają od 14 września 2026 r. skoordynowane protesty na przejściach [...]
Związek Pracodawców ,, Transport i Logistyka Polska’’ sprzeciwia się rozwiązaniom zawartym w projekcie ustawy UD263. Organizacja wskazuje, że proponowane przepisy [...]
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podpisała dwie kolejne umowy o dofinansowanie inwestycji drogowych z programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, [...]
Truck Care z Grupy EFL podpisał umowę z MAN Truck & Bus Polska na dostawę 250 nowych ciągników siodłowych MAN [...]
Od 21 września 2026 roku użytkownicy pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej do 3, 5 tony z podpiętą przyczepą nie będą [...]
Firma Egala odbiera partię 125 ciągników siodłowych DAF XG 480. Aby 50 standardowych pojazdów mogło zostać zarejestrowanych przed zmianą progów [...]
Przypominamy: od 1 września 2026 roku na Słowacji obowiązują zmienione przepisy ruchu drogowego. Dla przewoźników wykonujących transport ciężki szczególne znaczenie [...]
Platforma Transportowa Pracodawców RP reprezentuje interesy firm transportowych, logistycznych i spedycyjnych. Jednym z aktualnych tematów jej działalności są konsultacje projektu [...]
Holandia jest coraz bliżej uruchomienia testów 32-metrowych zestawów złożonych z ciągnika i dwóch pełnowymiarowych naczep. Pierwsze pojazdy mają wkrótce wyjechać [...]
W II kwartale 2026 r. europejski rynek transportu drogowego zderzył się ze skokowym wzrostem stawek. Najnowszy raport IRU, Upply i [...]
Rumunia wprowadziła właśnie przepisy ograniczające możliwość angażowania kierowców zawodowych w załadunek i rozładunek towarów. Nowe regulacje obowiązują od 24 lipca [...]
Deficyt kadr w drogowym transporcie towarowym coraz mniej zależy od koniunktury gospodarczej. Z najnowszego raportu Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) [...]
Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TRUCK Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!