#ad

Korytarze transportowe na Węgrzech. Za jazdę na skróty podwyższono kary

Korytarze transportowe na Węgrzech. Za jazdę na skróty podwyższono kary

Węgierski rząd zaostrza politykę wobec tranzytu ciężkiego. Od stycznia 2026 roku kierowcy ciężarówek o masie powyżej 20 ton nie mają już wyboru – muszą trzymać się ściśle wyznaczonych korytarzy transportowych. Ci, którzy zignorują nowe przepisy, by zaoszczędzić czas lub ominąć opłaty, zapłacą drastycznie wyższe kary. Od kwietnia 2026 r. stawki mandatów za zjechanie z dozwolonej trasy wzrosły aż czterokrotnie.

Nowe zasady od 2026 roku: Kogo dotyczą?

Rewolucja w węgierskim prawie drogowym stała się faktem wraz z wejściem w życie rozporządzenia Ministerstwa Budownictwa i Transportu nr 44/2025. Nowe przepisy nakładają na pojazdy ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej (DMC) powyżej 20 ton obowiązek poruszania się wyłącznie po tzw. sieci dróg tranzytowych.

W praktyce oznacza to, że jeśli ciężarówka jedynie przejeżdża przez Węgry (np. z Polski do Rumunii czy Grecji) i nie ma na ich terenie punktu rozładunku ani załadunku, jej kierowca musi korzystać z autostrad, dróg ekspresowych i wybranych dróg głównych oznaczonych w systemie jako korytarze „T”. Zjazd z trasy jest dopuszczalny tylko w wyjątkowych sytuacjach, takich jak dojazd do certyfikowanego parkingu, o ile nie wymaga to przejazdu przez obszary zabudowane.

Bat na kierowców

Największe emocje w branży budzi jednak nowy taryfikator kar, który zaczął obowiązywać w kwietniu 2026 roku. Węgrzy uznali, że dotychczasowe sankcje nie były wystarczająco odstraszające.

– Wcześniejsza kara w wysokości 100 tys. forintów była przez wielu przewoźników wkalkulowana w koszty transportu. Nowa stawka, wynosząca 400 tys. forintów (ok. 1000 euro), ma realnie zmusić firmy do respektowania wyznaczonych szlaków – komentują eksperci z węgierskiego stowarzyszenia przewoźników MKFE.

Podniesienie kar to jasny sygnał, że budżet państwa oraz lokalne społeczności nie zamierzają dłużej tolerować ciężkiego ruchu na drogach niższej kategorii, które nie są przystosowane do takiego obciążenia. Tak w każdym razie tłumaczone są przez rząd zwiększone restrykcje.

– W teorii chodzi o ochronę środowiska i mieszkańców. W praktyce – wydłużone trasy i brak możliwości optymalizacji mogą prowadzić do większej emisji CO₂.Warto podkreślić, że nasze Ministerstwo Infrastruktury już zareagowało, kierując sprawę do Komisja Europejska (DG MOVE), wskazując na możliwe naruszenie zasad konkurencji oraz negatywny wpływ na przedsiębiorców transportowych – komentuje Mariusz Derdziak, ekspert branży transportowej z Andamur Polska. (Analiza eksperta znajduje się tutaj)

Monitoring na trasie

Węgierskie służby wykorzystują do kontroli zaawansowane systemy elektroniczne. Wykorzystywany jest m.in. system opłat drogowych HU-GO oraz kamery monitorujące ruch, które w czasie rzeczywistym porównują trasę pojazdu z zadeklarowanym w systemie BiReg celem podróży.

Szczególną uwagę należy zwrócić na niedawne zmiany w samej sieci korytarzy. Przykładowo, z obowiązkowej mapy tras wyłączono niektóre odcinki dróg krajowych (m.in. fragment drogi nr 55 między Baja a Kisszállás), co sprawia, że dotychczasowe „sprawdzone” trasy mogą dziś stać się kosztowną pułapką. Służby zapowiadają również masowe kontrole na granicach oraz modernizację punktów wagowych, co ma uniemożliwić omijanie przepisów.

Eksperci z branży TSL radzą, aby planowanie transportu przez Węgry zaczynać od dokładnej weryfikacji aktualnych map na platformie utinform.hu. Margines błędu praktycznie przestał istnieć. Warto również pamiętać, że przepisy te nie dotyczą transportu krajowego (wewnątrz Węgier), co ma chronić lokalne firmy, ale jednocześnie stawia zagraniczną konkurencję pod jeszcze większym nadzorem.

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TRUCK Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!