#ad

Sytuacja powoli wraca do normy

Sytuacja powoli wraca do normy

Pandemia przywędrowała do nas z Chin i zanim jeszcze się zagościła, producenci już ponosili jej konsekwencje. Jednak oznaki kryzysu były widoczne wcześniej. O mechanizmy, które w tym roku wpływały na kształt rynku przyczep i naczep, pytamy Michała Rzoskę, dyrektora operacyjnego, CIMC Trailer Poland Sp. z o.o.

Michał Rzoska

Pandemia przywędrowała do nas z Chin i zanim jeszcze się zagościła, producenci już ponosili jej konsekwencje. Jednak oznaki kryzysu były widoczne wcześniej. O mechanizmy, które w tym roku wpływały na kształt rynku przyczep i naczep, pytamy Michała Rzoskę, dyrektora operacyjnego, CIMC Trailer Poland Sp. z o.o.

 

 

 

 

 

Rynek przyczep i naczep w Polsce po 10 miesiącach tego roku spadł o ponad 38%. Jakie czynniki zadziałały w tym roku?

W naszej ocenie na spadek rynku pojazdów ciężarowych złożyły się co do zasady dwa czynniki. Jednym z nich jest oczywiście sytuacja związana z pandemią wirusa SARS-CoV-2 natomiast drugim jest koniunkturalny spadek sprzedaży, który rozpoczął się już w drugiej połowie 2019 r. Biorąc pod uwagę zahamowanie rynku w ostatnich miesiącach ubiegłego roku, pandemia była czynnikiem potęgującym zapaść rynku, a nie jej bezpośrednią przyczyną. Analizując sytuację polskich firm transportowych, pogłębienie kryzysu w pierwszej połowie roku wynikało nie tyle z braku ładunków co niepewności związanej z wprowadzanymi ograniczeniami i częściowym zamknięciem gospodarki. Paradoksalnie, pandemia nie wpłynęła negatywnie na sytuację finansową wielu firm transportowych z uwagi na znaczne obniżenie cen paliw, a co za tym idzie zwiększenie rentowności realizowanych przewozów. W chwili obecnej wszyscy na swój sposób „przyzwyczailiśmy” się do panującej sytuacji, a biorąc pod uwagę szereg rządowych programów pomocowych dla różnych gałęzi gospodarki niejako wracamy do normalnej sytuacji, gdzie konieczna jest okresowa wymiana sprzętu i odnowa taboru. Tym samym postrzegamy wzrost rynku pod koniec roku jako realizację odkładanych inwestycji.

 

CIMC w tym roku odnotował spory spadek sprzedaży na rynku naczep, tracąc również udziały – co wpłynęło na taki wynik?

Tak to prawda i to niestety właśnie w wybuchu pandemii dostrzegamy główną przyczynę takiego stanu rzeczy.

 

Jak w tym roku wyglądała Wasza struktura sprzedaży i co odzwierciedlała?

Struktura sprzedaży CIMC VEHICLES  opiera się na dwóch głównych typach produktów – naczepach kurtynowych i naczepach podkontenerowych. To właśnie te drugie ucierpiały najbardziej z uwagi na zahamowanie transportu kontenerów z Chin. W związku z dość drastycznym przebiegiem pandemii w kraju środka zahamowane były wysyłki towarów, a co za tym idzie nastąpił olbrzymi spadek popytu na przewozy kontenerów w całej Europie. CIMC VEHICLES w roku 2019 było liderem rynku naczep podkontenerowych w Polsce z ponad 20% udziałem w rynku. Zahamowanie tego segmentu zdecydowanie dotknęło więc wyniki firmy. Co więcej, dużą część komponentów pozyskujemy z naszych fabryk w Chinach, a te jak wiadomo zostały dotknięte pandemią koronawirusa w pierwszej połowie roku, co zaburzyło nasz łańcuch dostaw. Z tego powodu opóźnieniu uległo też wprowadzenie do naszego portfolio naczepy typu mega, w której widzimy bardzo duży potencjał sprzedażowy. Na szczęście sytuacja powoli wraca do normy i druga połowa roku jest dla nas zdecydowanie lepsza.

 

W wyniku takich sytuacji jak pandemia, jedne branże zyskują, inne tracą, co też przekłada się na zapotrzebowanie na transport i pojazdy? Jakie skutki pandemii można zaobserwować na rynku przyczep i naczep w związku z tym?

W przypadku jakichkolwiek zaburzeń na rynku najczęściej w pierwszej kolejności odczuwa to transport uniwersalny. Naczepy specjalistyczne rządzą się trochę innymi prawami i najczęściej są mniej wrażliwe na wahania rynku. Obserwujemy to chociażby w naszej spółce siostrze, firmie LAG, która praktycznie nie odnotowała żadnego spadku sprzedaży. Jak wspomniałem wcześniej, poza segmentem naczep uniwersalnych w dobie pandemii ucierpiał również segment naczep podkontenerowych. Niemniej jednak obserwujemy sytuację, w której z jednej strony mamy znaczny spadek dostaw towarów z Chin, a z drugiej wzrost popytu na niektóre towary właśnie z tego rejonu spowodowane lockdownem. Mam tu na myśli chociażby wszystkie akcesoria sportowe, ubrania, rowery, etc. Zahamowanie dostaw spowodowało opróżnienie magazynów w całej Europie i teraz trzeba je uzupełnić. Trend ten odzwierciedla chociażby koszt frachtu jednego kontenera z Chin, który wzrósł z ok. 2000 dol. w listopadzie 2019 r do prawie 5500 dol. w chwili obecnej. Duże dostawy towarów z Chin przekładają się natomiast na wzrost popytu na transport drogowy w Europie i to właśnie w tym zakresie widzimy potencjał sprzedaży na najbliższe miesiące.

 

Jaki będzie rok 2021? Prognozy i cele. Szanse i zagrożenia.

Najbardziej obawiamy się drugiej połowy roku. Będzie to bowiem czas rozliczania pożyczek z PFR w ramach tarczy antykryzysowej. Już dziś wiemy że wiele firm sztucznie utrzymuje zatrudnienie, tak aby móc ubiegać się o 25% umorzenie pożyczki. Dlatego też uważamy, że druga połowa roku przyniesie znaczny wzrost bezrobocia, co nigdy nie przekłada się korzystnie na gospodarkę. Co więcej, rozpocznie się dwuletni okres spłaty zaciągniętych pożyczek, a już dziś wiele firm spożytkowało przyznane środki na bieżącą działalność. Spłata pożyczek w ramach PFR będzie więc znacznym obciążeniem szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw i wiele z nich może postawić w stan upadłości. To chyba największa obawa związana z przyszłym rokiem, ale na rozwój sytuacji pozostaje nam jeszcze poczekać.

 

 

 

 

 

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TRUCK Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!