#ad

Miasta czekają na wsparcie

Miasta czekają na wsparcie

Pandemia i kończące się programy finansowania zakupów nowoczesnych autobusów zbiegły się w czasie, dość mocno uderzając w rynek autobusów. Czy widać światełko w tunelu? Co kształtuje, kształtowało i będzie kształtować rynek autobusów w Polsce, pytamy Małgorzatę Durdę, dyrektor sprzedaży autobusów MAN Truck & Bus Polska.

Rynek autobusów w 2020 roku zanotował spore spadki. Jak duży wpływ miała na tę sytuację pandemia, a w jakim stopniu to efekt spowalniającej już w 2019 r. koniunktury?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musimy podzielić rynek na różne segmenty. W segmencie autobusów turystycznych i międzymiastowych, rzeczywiście zeszłoroczny spadek na poziomie 71% to wynik pandemii. Kompletna dezorganizacja całej branży przewozów turystycznych, zamknięte szkoły i granice. Większość floty autobusów turystycznych została zaparkowana na placach i pozostaje na nich do dzisiaj. Jedyny segment w tym obszarze, który trochę się rozwinął, to dowóz pracowników do zakładów produkcyjnych. To głównie wynik obostrzeń, które zostały narzucone podczas pandemii, ograniczających liczbę miejsc w autobusach o połowę. Była potrzebna większa liczba pojazdów do obsługi tego typu przewozów. Pozostałe segmenty, czyli transport dalekobieżny, liniowy, turystyczny, całkowicie przestały istnieć. Do tej pory nie pozwolono na przyjazd do Europy grup z Azji czy Ameryki Północnej i Południowej. Turystyka praktycznie przestała funkcjonować. W tym segmencie pandemia miała ogromny wpływ na rejestrację nowych pojazdów.

Natomiast na rynku autobusów miejskich nastąpiła raczej zmiana związana z cyklem koniunkturalnym, ale bardzo mocno skorelowanym z ilością dostępnych środków unijnych na zakupy nowych pojazdów. Fundusze europejskie, które były rozdysponowane w poszczególnych miastach zostały w większości skonsumowane. Pik mieliśmy w latach 2018–2019. W zeszłym roku realizowano jeszcze zamówienia finansowane z różnego rodzaju funduszy na zakup nowego taboru autobusowego, ale te środki powoli się kończą. Powstają nowe projekty. W styczniu zakończył się nabór na dofinansowanie zakupów autobusów zeroemisyjnych. Do rozdzielenia było 1,3 mld zł. I tutaj widać, jak duże jest zapotrzebowanie polskich miast na dofinansowanie zakupów autobusów elektrycznych. Te środki rozeszły się w ciągu dwóch tygodni. Miasta teraz czekają na kolejną możliwość ubiegania się o dofinansowania. Wszyscy mówią o drodze do niskoemisyjności, zeroemisyjności, elektromobilności, a na miastach spoczywają coraz większe oczekiwania społeczne i instytucjonalne. W dużych polskich aglomeracjach transport publiczny będzie zmierzał w kierunku zeroemisyjności, ale żeby miasta mogły kupować takie, znacznie droższe pojazdy, muszą mieć na to środki, w dużej mierze pochodzące z funduszu wsparcia.

 

Czy klienci rezygnowali z zamawianych pojazdów, czy wprost przeciwnie były problemy z dostawami w wyniku przestojów w fabrykach i niedoboru komponentów?

Wszyscy producenci autobusów turystycznych mają obecnie duży zapas stokowych pojazdów, co wynika z faktu, że część tych autobusów została wyprodukowana pod konkretne wymagania klientów i nie zostały odebrane. I raczej nie liczymy, że kiedykolwiek zostaną odebrane przez tych klientów. W przypadku pojazdów ciężarowych ten efekt był czasowy. Po chwilowym spadku zamówień, mamy spory wzrost. Natomiast w segmencie autobusów turystycznych tego rynku nadal nie ma. Nadal jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Przewóz osób jest tą branżą, która bardzo mocno obok branży hotelarskiej i gastronomicznej ucierpiała w wyniku pandemii.

Oczywiście tak jak wszyscy mieliśmy zakłócenia w łańcuchu dostaw autobusów miejskich wywołane pandemią. Spowodowały one czasowe opóźnienia, ale wszystkie zakontraktowane dostawy autobusów miejskich odbyły się w 2020 r. Natomiast w Europie w związku z koronawirusem obserwujemy, że wiele miast decyduje się na odłożenie w czasie ogłoszenia przetargów na zakup autobusów czy wybór operatora lub przesunięcie odbioru pojazdów. I to ma wpływ również na działanie zakładów produkcyjnych, bo musimy się do tego dostosować. Programy produkcyjne, które tworzyliśmy z myślą o konkretnych, przewidywanych kontraktach w innych krajach europejskich muszą być modyfikowane w zależności od sytuacji na rynku.

 

Biorąc pod uwagę, że od przetargu do dostawy autobusu musi upłynąć sporo czasu, czy możemy się spodziewać odroczonego w czasie efektu pandemii?

Należy się tego spodziewać. Teraz będziemy mieli do czynienia z nakładającymi się dwoma zjawiskami. Po pierwsze, miasta będą miały ograniczone środki ze względu na zmniejszone budżety i zwiększone wydatki w czasie pandemii. Budżety miast są i będą bardzo napięte. Nastąpił spadek wpływów z biletów komunikacji miejskiej, a to już jest bardzo dotkliwa strata. Niektóre miasta mówią o spadku sprzedaży biletów nawet na poziomie 50%, a przecież muszą utrzymać w dalszym ciągu taką samą liczbę kursów ze względu na ograniczenia możliwości przewozowych autobusów, wynikających z zachowania odpowiedniego dystansu społecznego. W związku z tym miasta będą miały trudności z wygospodarowaniem środków na wymianę taboru.

Z drugiej strony, czekamy na środki unijne, na jakąś formę dofinansowania, która napędzała zakupy nowoczesnych autobusów w poprzednich latach. Od momentu, kiedy szerokim strumieniem płynęły do Polski fundusze na zakup nowych autobusów, rynek dynamicznie rok do roku rósł, osiągając najwyższy poziom w roku 2019. Teraz mamy zarówno spadki wpływów w miastach, jak i spadki wszystkich form dofinansowania.

 

Jak zamknie się ten rok i jak może wyglądać następny na rynku autobusów?

Sytuacja w autobusach turystycznych jest bardzo trudna i z naszych szacunków wynika, że ten segment, będzie jeszcze mniejszy w tym roku niż w poprzednim. Staramy się jakoś dopasować do tego kurczącego się rynku. W przyszłym roku powinno nastąpić jakieś odbicie, ale na pewno rynek nie wzrośnie do poziomu sprzed pandemii, ponieważ muszą zadziałać pewne mechanizmy. Najpierw firmy przewozowe muszą mieć pracę i zacząć zarabiać, żeby przedsiębiorcy mogli myśleć o inwestycjach czy wymianie taboru. Okres przestoju jest długi i nie wiadomo, kiedy się zakończy. Optymistyczne prognozy mówią, że pod koniec wakacji ruch turystyczny ruszy.

Natomiast w segmencie autobusów miejskich w tym roku powinien się utrzymać zeszłoroczny poziom rejestracji. W przyszłym roku spodziewamy się wzrostu sprzedaży autobusów o 10–15%, ze względu na kolejne fundusze z NFŚ na zakup autobusów zeroemisyjnych.

 

Co w tym roku na pewno dostarczycie?

Na pewno dostarczymy autobusy miejskie do Gorzowa – 6 szt., Polic – 4, Komornik – 1, Gliwic – 15. Nie wiemy jeszcze, czy 20 autobusów gazowych trafi do Starachowic w tym, czy w przyszłym roku – uzależnione jest to od zbudowania przez miasto stacji do tankowania gazu. W tym albo w przyszłym roku dostarczymy również dwa pierwsze elektryczne autobusy do Kędzierzyna-Koźla. Zgodnie z kontraktem może to nastąpić w 2021 lub 2022 r., w zależności od możliwości zamawiającego.

Oczywiście startujemy w przetargach, niektóre z nich są na dostawy tegoroczne, więc jest szansa, że jeszcze w tym roku więcej naszych autobusów trafi na ulice polskich miast.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Katarzyna Dziewicka

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TRUCK Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!