#ad

70 lat „Samby”

70 lat „Samby”

70 lat temu, na pierwszych powojennych targach motoryzacyjnych IAA we Frankfurcie, zaprezentowano „wersję specjalną” Volkswagena T1, eleganckiego ośmiomiejscowego minibusa. Dziś model ten jest znany na całym świecie pod nazwą „Samba” i cieszy się szczególnym zainteresowaniem kolekcjonerów i miłośników marki.

 

Frankfurt nad Menem, kwiecień 1951: IAA po raz pierwszy po wojnie ponownie otwiera swoje podwoje. Volkswagen korzysta z tej okazji i prezentuje swoje nowe pojazdy na zapierającym dech w piersiach stoisku o powierzchni 1350 metrów kwadratowych. Buduje na nim kopię części linii montażowej „Garbusa”, a niespotykana, wręcz surrealistyczna instalacja oświetleniowa wprawia zwiedzających w osłupienie. W mediach stoisko targowe zostaje nawet okrzyknięte „Świątynią Volkswagena” i wyznacza trendy dla przyszłych wystaw.

 

Wersja specjalna

Spektakularne stoisko Volkswagena, na którym zadebiutowała „wersja specjalna”.

Jednym z najważniejszych wydarzeń tej wystawy była światowa premiera nowego osobowego modelu, który w momencie wprowadzenia na rynek Volkswagen nazwał zwyczajnie i prosto: Minibus „wersja specjalna”. Różnice między nim, a odmianą standardową nie były jednak zwyczajne: za cenę, która początkowo wynosiła prawie 3000 DM, nabywca otrzymywał znacznie więcej. Minibus miał dwukolorowe malowanie, aluminiowe listwy ozdobne i elegancki, chromowany przedni zderzak. Charakterystycznym elementem były „świetliki” na dachu, stosowane wtedy w nowoczesnych autobusach dalekobieżnych. Samochód miał łącznie 23 okna! Do tego dochodził jeszcze duży, przesuwany, składany harmonijkowo dach, dzięki któremu pasażerowie z tyłu mogli poczuć się jak w kabriolecie. To rozwiązanie także zapożyczono z ówczesnych, luksusowych autobusów.

Atmosferę wnętrza budowało eleganckie wyposażenie, tapicerowane boki i chromowane wykończenia. Rozrywkę zapewniało montowane na życzenie radio „Auto Super” w desce rozdzielczej.

W USA sprzedawano ten model jako Microbus „Deluxe”. W Niemczech firma skromnie pozostała przy „wersji specjalnej”, a od 1952 roku przy równie nieemocjonującym określeniu „model specjalny”.

 

Nie każde auto, które wygląda jak Samba, to naprawdę Samba. Fabryka utrudniła życie kolekcjonerom wprowadzając zmiany w trakcie produkcji.

Dlaczego Samba?

Sami klienci zadbali, aby nadać nowemu modelowi fajną nazwę, choć dziś nie można już niestety dokładnie prześledzić źródła jej pochodzenia. Najprawdopodobniej nazwa „Samba” jest skrótem od niemieckiego określenia: ”Sonnendach-Ausführung mit besonderem Armaturenbrett” (wersja z odsuwanym dachem i specjalną deską rozdzielczą) albo raczej od „Sonder Ausführung mit besonderer Ausstattung” (wersja specjalna ze specjalnym wyposażeniem). Biorąc pod uwagę ówczesne czasy i modę, nie jest również wykluczone, że inspiracja pochodzi od egzotycznie brzmiącej nazwy żywiołowego brazylijskiego tańca. W pewnym momencie okazało się, że potoczna nazwa weszła do stałego użytku. W holenderskim cenniku z roku 1954 znajdziemy oficjalne oznaczenie wersji: „Samba”.

Produkcja seryjna Volkswagena Minibusa „wersja specjalna” rozpoczęła się 27 czerwca 1951 roku, a zakończyła w lipcu 1967. Wyprodukowano niemal 100 000 jego egzemplarzy.

 

Najlepsza lokata?

Najstarsza znana „Samba” jest prywatną własnością kolekcjonera z niemieckiej Nadrenii. Praktycznie cała jej historia jest udokumentowana. Właściciel ma nawet oryginalną fakturę. W porównaniu z dzisiejszymi cenami rynkowymi wydaje się, że 9025 DM (marek zachodnioniemieckich) za ten samochód, to niemal darmo. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w tamtych czasach średni roczny dochód w Zachodnich Niemczech wynosił tylko 3579 DM.

„Samby” są w tej chwili bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów, co znajduje odzwierciedlenie w ich cenach. W ostatnich latach egzemplarze w najlepszym stanie wielokrotnie osiągały na aukcjach zawrotnie wysokie ceny. Najwyższa osiągnięta do tej pory za „Sambę”, to 302 500 USD na aukcji Barrett-Jackson w 2017 roku.

Prześledzenie i udokumentowanie historii każdego egzemplarza ma z reguły nieocenioną wartość, ponieważ nie każda wersja Volkswagena, która wygląda jak „Samba”, została jako „Samba” wyprodukowana.

 

Samba w pigułce:

– Malowanie nadwozia było niemal zawsze utrzymane w dwóch kolorach

– Na powierzchni nadwozia zawsze montowano ozdobne listwy, nie można było zamówić wersji bez nich

– Łączna długość wszystkich listew ozdobnych wynosiła 11 m 12 cm

– W desce rozdzielczej zawsze montowano zegar

– M 130: oznaczenie wersji bez świetlików i otwieranego dachu

– Samba produkowana od czerwca 1951 do sierpnia 1963 miała łącznie 23 okna. Okno przesuwne w drzwiach kierowcy i pasażera z przodu było liczone jako jedno.

– Samba produkowana w okresie od sierpnia 1963 do lipca 1967 miała 21 okien. Z uwagi na poszerzenie klapy tylnej w tej wersji zniknęły okna narożne

– Pierwsza Samba miała moc zaledwie 18 kW/25 KM

– W roku 1953 Samba została pierwszym Volkswagenem Typ 2 ze zderzakiem z tyłu

– Dopiero w lutym 1955 zastąpiono okna naroże z pleksiglasu oknami z bezpiecznego szkła. W Szwajcarii jeszcze do dziś spotkać można osoby nazywające Sambę „Plexibus”

 

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TRUCK Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!