#ad

Rząd szuka pieniędzy w firmach transportowych?

Rząd szuka pieniędzy w firmach transportowych?

System opłat e-TOLL rozrasta się. Od lutego 2026 roku obejmie już 5 869 km dróg krajowych. To o ok. 645 km więcej niż obecnie.

Do systemu opłat wejdą nowe odcinki autostrad i dróg ekspresowych, a także wybrane odcinki dróg krajowych. Te, którymi często jeżdżą firmy transportowe. Są to A2 Kałuszyn–Siedlce, fragmenty S1, S3, S5, S7, S11, S12, S14, S16, S17, S52, S61, a także fragmenty DK8, DK12, DK50, DK91.
W życie wchodzą także nowe stawki e-TOLL dla pojazdów powyżej 3,5 t i autobusów. Będą wyższe o około 40%. Rząd wylicza, że wpływy z e-TOLL wzrosną z ok. 3,9 mld zł w 2025 r. do ok. 6,6 mld zł w 2026 r. To bardzo dużo – to wzrost o 70% i około 2,7 mld zł wyższych wpływów. Dodatkowa kwota w kasie państwa oznacza dodatkowe koszty dla przewoźników.

Warto zdać sobie sprawę, w jakiej sytuacji jest teraz ta ogromnie ważna dla polskiej i europejskiej gospodarki branża. Już w tym roku większość firm transportowych i spedycyjnych sygnalizowało wzrost kosztów działalności związanych z obsługą taboru i kosztami wynagrodzeń. Ta zmiana jest odczuwalna przy stosunkowo stabilnych cenach paliwa. Wystarczy jednak jedna iskra wynikająca z wojny czy inflacji w efekcie wojny handlowej, a wzrost kosztów oleju napędowego spowoduje zwiększenie wydatków i obniżenie marż. A wszystko to przed wprowadzeniem dodatkowych opłat e-TOLL, które wydrenują kieszenie przewoźników. To nie jest branża, która ma odłożone kilka miliardów złotych do wydania – ocenia Wojciech Miklaszewski z Finea, która się specjalizuje w finansowaniu TSL.

Już teraz opłaty drogowe są bardzo istotnym elementem prowadzenia tej działalności. Przykładowy przejazd ciężarówki z Bydgoszczy do Francji w listopadzie 2025 roku wiąże się z wydatkami (na same opłaty drogowe) w kwocie 476 euro, czyli około 2 020 zł.

Koszty rosną, a wzrost PKB (na razie) nie przekłada się na więcej zleceń

Firmy transportowe muszą się przygotować także na wymianę urządzeń do poboru opłat (OBU) na wersje kompatybilne z 4G, w związku z wygaszaniem starszych sieci. To, razem z koniecznością wymiany tachografów na nowsze, także zwiększa koszt działalności.

Na koniec sierpnia 2025 r. łączna suma zadłużenia firm z branży TSL w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) wyniosła około 1,64 mld zł — to wzrost o 209 mln zł w porównaniu z rokiem wcześniej.

Szansą na zarobienie na nowe koszty jest solidne i rosnące PKB. W III kwartale 2025 roku realny wzrost polskiego PKB wyniósł 3,7% rok do roku. Przy takich szacunkach można liczyć na więcej zleceń dla przewoźników. Niestety jeszcze tego nie widać. Wg danych Głównego Urzędu Statystycznego, w I półroczu 2025 r. przewieziono niecałe 116 mln ton ładunków, czyli o 13,4% mniej rok do roku.

Firm transportowych ze wspólnotową licencją jest w Polsce ponad 44 tys., czyli bardzo dużo. Ostra konkurencja powoduje, że możliwości podnoszenia cen usług, w taki sposób, aby pokryły nowe koszty, jest raczej ograniczona. Największe ryzyko ponoszą mikroprzewoźnicy, których jest najwięcej i tak naprawdę tworzą siłę polskiego transportu. Większe możliwości manewru mają na pewno przedsiębiorcy, którzy wystawiają faktury z krótszym terminem płatności. Szybszy obieg pieniędzy daje im większą elastyczność w wyborze zleceń. Inny scenariusz to przyspieszanie płatności faktur z długimi terminami – mówi Wojciech Miklaszewski z Finea.

Ekspert wskazuje, że terminy płatności w branży TSL są od wielu lat najdłuższe w całej gospodarce. W III kw. na przelew czekało się w transporcie i gospodarce magazynowej średnio aż 21,3 dnia (dane za Faktura.pl). W stosunku do III kw. 2024 r. ten czas się wydłużył. Nikt inny nie czeka tak długo.

Długo czekają na przelew, sami odwlekają. Lepiej tego uniknąć.

Problem z fakturami z długim terminami płatności jest bardzo poważny i powoduje efekt kuli śniegowej. Firma transportowa, która czeka 2 miesiące na zapłatę sama opóźnia swoje zobowiązania, bo nie ma z czego regulować swoich zobowiązań wobec dostawców, serwisów czy pracowników.

Warto zauważyć, że przewoźnik często sam ma krótsze terminy zobowiązań np. leasingu, serwisu czy płacowe niż te, w jakich otrzymuje zapłatę. ZUS czy US to opłaty, których lepiej nie opóźniać. Nie da się też tego zrobić z płacami dla pracowników. Niska płynność przekłada się na niższą rentowność i większe ryzyko „wypadnięcia z rynku”. Dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby obieg pieniądza przyspieszać – podsumowuje Wojciech Miklaszewski z Finea.

Wejście w życie nowych stawek e-TOLL jest nieuniknione. Warto do dodatkowych kosztów przygotować się wcześniej, gromadząc potrzebne środki czy zwiększając płynność rozliczeń.

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TRUCK Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!