Urodziny „Zosi”!

Urodziny „Zosi”!

Dokładnie 70 lat temu, 6 sierpnia z linii produkcyjnej zakładu w Wolfsburgu zjechała pierwszej generacji furgonetka w kolorze gołębiego błękitu z podwoziem o numerze 20-1880, prawdopodobnie najniższym, jaki zachował się do dziś.

Dokładnie 70 lat temu, 5 sierpnia z linii produkcyjnej zakładu w Wolfsburgu zjechała pierwszej generacji furgonetka w kolorze gołębiego błękitu z podwoziem o numerze 20-1880, prawdopodobnie najniższym, jaki zachował się do dziś.

 

Trafiła do fabryki w Hildesheim i miała być przeznaczona do zwykłego użytku. Potem zniknęła wśród zakrętów losu, błąkając się po prywatnych kolekcjach, aby ponownie pojawić się na początku lat 90. Przeszła gruntowny remont i w 2014 roku wzbogaciła kolekcję zabytkowych samochodów użytkowych Volkswagena.

 

Hit cudu gospodarczego

Produkcja Volkswagenów Transporterów typu 2 (typ 1 to VW „garbus”) ruszyła pełną parą 8 marca 1950 r. „Bulli”, bo tak przezwano typ 2 okazał się prawdziwy przebojem na rynku, który miał swój wkład w ówczesny niemiecki cud gospodarczy. Dla porządku powiedzmy, że dodane później oznakowanie T1 oznacza po prostu pierwszą generację Transportera. Oficjalnie jest to więc Volkswagen typ 2 T1.

5 sierpnia tego samego roku z taśmy montażowej zjechała niebieska furgonetka o numerze podwozia 20-1880, która była pierwszym „bulikiem”, jaki trafił do tej części Dolnej Saksonii. Po drogach i wąskich uliczkach Hildesheim jeździła przez 23 lata, po czym ją sprzedano.

 

Taka sobie „używka”

Nie zagrzała długo miejsca. Między 1973 a 1992 rokiem co jakiś czas zmieniała właścicieli. Ostatni z kolekcjonerów postanowił się jej w końcu pozbyć, jednak okazało się to niezwykle trudne. Nie pomogły ogłoszenia publikowane w magazynie prowadzonym przez fanklub „Brezelfenstervereinigung e.V.”. Wszystko wskazywało na to, że używany „blaszak” z silnikiem z tyłu nie był w tamtych czasach szczególnie atrakcyjny dla potencjalnych nabywców. Sprawy nie ułatwiały też realia rynku prasowego, ponieważ ogłoszenie nie zawierało zdjęcia i mogło mieć maksymalnie trzy wiersze tekstu. Właściciel tak długo ponawiał swoją ofertę, dopóki nie trafił na nią Duńczyk Tonny Larsen. Kiedy w rozmowie telefonicznej Tonny dowiedział się, że pojazd ma najniższy znany wówczas numer podwozia wśród „bulików”, kupił auto w ciemno!

 

Druga młodość Sofie

W słusznym wieku 42 lat samochód trafił więc do Danii. Choć przejechał niespełna 100 000 kilometrów, do nowego miejsca pobytu dotarł na lawecie. Po 19 latach postoju wymagał gruntownej naprawy. Nowy właściciel był tak zachwycony nowym nabytkiem, że postanowił nadać mu imię. Wybrał „Sofie”, na cześć pierwszego modelu T1 dostarczonego do Danii.

Prace nad „Zosią” ruszyły z początkiem XXI wieku. Pełna renowacja była tak kosztowna i czasochłonna, że zakończyła się dopiero po 3 latach wiosną 2003 roku. Jazdą próbną była wizyta na zlocie w Bad Camberg. Potem było wiele innych podróży i innych zlotów. „Zosia” przejechała po Europie ponad 20 000 kilometrów! Była gwiazdą każdego spotkania fanów Volkswagenów. Zdobyła nawet nagrodę „Najpiękniejszego Bulli”, choć może lepiej byłoby ją nazwać „Najpiękniejszą Bulinką”. I wszędzie była najstarsza.

Choć Tonny przeżył z Sophie piękne chwile, w pewnym momencie poczuł, że jest już za stary na „życie w drodze”. Sophie tymczasem wciąż jaśniała pełnym blaskiem. Dlatego nie chciał, żeby zastygła pod zakurzoną plandeką.

 

Emerytura? W żadnym wypadku!

Okazja pojawiła się w 2014 roku. Hanowerską siedzibę firmy Volkswagen Samochody Użytkowe odwiedził następca tronu Danii. Był z nim importer, który wspomniał o Duńczyku i jego niezmordowanym „buliku” z 1950 roku. Niedługo później z Tonnym skontaktował się przedstawiciel firmowego działu oldtimerów. Negocjacje trwały bardzo długo, ale ostatecznie właściciel powierzył Sofie pieczy jej producenta. Została ozdobą kolekcji zabytkowych Volkswagenów

Kiedy najstarszy znany błękitny „Bulli” przyjechał do Hanoweru, określanego „miastem bulika”, Tonny nie ukrywał wzruszenia:

– Wiem, że najlepiej poradzi sobie w domu – powiedział.

Miał rację. Od tego czasu Sofie wiele już przeżyła, uszczęśliwiła niezliczone rzesze ludzi i przywróciła wiele wspomnień. Czy to w zakładzie w Wolfsburgu, w Hildesheim, czy w Hanowerze – gdy tylko Sofie się pojawi, każdy chce mieć z nią zdjęcie, jak gdyby była gwiazdą na czerwonym dywanie. I w zasadzie nią jest.

Swoje 70 urodziny świętowała z innymi klasycznymi pojazdami z kolekcji Volkswagena. Plotka głosi, że mieli świeży olej silnikowy i pyszne smary! Zatem zdrowia i kolejnych 70 lat, droga Sofie!

 

Wyciąg z metryki „Zosi”:

Rok produkcji:       1950

Kolor: Dove Blue L 31

Numer podwozia:    20-1880

Masa własna:            990 kg

Ładowność:               760 kg

Długość:                    4100 mm

Szerokość:                 1700 mm

Wysokość:             1900 mm

Silnik:                       4-cylindrowy 4-suwowy bokser chłodzony powietrzem umieszczony z tyłu

Pojemność:             1131 cm3

Moc:                         18 kW / 25 KM przy 3300 obr./min

Prędkość maks.:     80 km/h

 

 

 

 

 

Z tej samej kategorii

Zaufali nam

Masz pytania? Skontaktuj się!

Masz pytania dotyczące branży? Nurtuje Cię jakiś temat? Masz ciekawego newsa, lub pomysł na artykuł? Chciałbyś pojawić się na łamach TRUCK Biznes? Napisz do nas a my skontaktujemy się z Tobą!